Darmowe liczniki
Blog > Komentarze do wpisu

Przemyślenia

 

   Wiem co niektórzy z Was pomyślą, czytając mój dzisiejszy wpis. Chwileczkę, przecież ta historia miała być już zamknięta. Miała spocząć na zakurzonym regale historii zakazanych. Postanowiłem jednak jeszcze dopisać do niej kilka zdań zanim stanie się tylko jednym z kolejnych gratów, jakie zdążyłem już w swoim życiu nagromadzić. Nie chcę się zaklinać, że to już na pewno ostatnie zdania, ale jest taka szansa. Dzisiaj chcę poruszyć kwestię, dosyć istotną i pewnie kontrowersyjną. Pewna osoba bardzo chciała poznać moje zdanie na temat, który w naszym społeczeństwie jest traktowany stereotypowo. Chodzi o sytuację, którą można opisać w dwóch słowach, które widnieją poniżej. 

Rozbijanie małżeństwa

   Temat niełatwy. Przyznacie. Moje przekonanie co do tej kwestii ewoluowało od momentu kiedy uważałem, że rozbicie komuś małżeństwa to największe świństwo jakie można komuś zafundować. Każdemu kto twierdzi, że rozbicie małżeństwa jest godne tylko potępienia, można postawić poniższe pytania.

Czy chcielibyście żyć z osobą, która Was nigdy nie pokocha tak prawdziwie i tak pięknie jak Wy ją kochacie? 

Czy chcielibyście do końca życia patrzeć na jej udawane szczęście?

Czy chcielibyście żyć w lęku, że Was kiedyś opuści? 

   Nic na siłę, to takie proste stwierdzenie, ale bardzo prawdziwe. Skoro kogoś kochamy, to chcemy jego szczęścia. Skoro ten ktoś nie może być z nami szczęśliwy, to czy mamy prawo go za to obwiniać? Jeśli naprawdę go kochamy, to powinniśmy mu pomóc w odnalezieniu jego szczęścia. Miotanie się i próby utrzymywania związku na siłę są zbędne i szkodliwe. W tym momencie mogłyby paść z Waszej strony argumenty typu: A co jak w małżeństwie są już dzieci, a co jak nasz partner padł tylko ofiarą jakiegoś zauroczenia? Zacznijmy od dzieci. Nikt nie powiedział, że z chwilą gdy kończy się małżeństwo to zanikają więzy pomiędzy rodzicami a dzieckiem. Owszem rodzina już nie jest taka sama jak przed rozstaniem, ale czy gdyby bronić jej spójności na siłę to czy osiągnęlibyśmy to, czego wszyscy chcemy? Czy osiągnęlibyśmy szczęście? Pewnie w niektórych przypadkach byłoby to możliwe. Jest jednak jeden warunek, osiągnięcie wspólnego szczęścia powinno być celem obojga partnerów. Jeśli tak nie jest, to tak jak już wcześniej pisałem, po co się męczyć, po co grać w tę obłudną grę, której na imię kochająca się rodzina. Nie lepiej rozejść się w cywilizowany sposób, bez inwektyw, wzajemnego obwiniania się. Po co fundować dzieciom te wszystkie przykrości. Przecież można inaczej. Po co pokazywać dzieciom, że szacunek dla drugiej osoby jest nieważny, kiedy tylko zagrożone jest nasze szczęście. To bardzo egoistyczne. Często dzieci stają się dodatkowo kartą przetargową w rękach tych, którzy nie chcą by odszedł od nich partner. Widzisz kochanie tatuś już nas nie kocha, widzisz skarbie mamusia nas nie kocha, gdyż jej serce należy już do innego pana. Ile w tym zakłamania. Nie jestem jeszcze rodzicem, ale nigdy nie przestałbym kochać własnego dziecka, przecież to cząstka mnie. Najważniejsza osoba na świecie. Życie niestety nie jest takie proste jak się nam wydaje. Wychowaliśmy się w otoczeniu, w którym kult małżeństwa był bardzo silny. Ja jednak uważam, że nie ma sensu tkwić w małżeństwie, w którym po miłości zostały tylko wspomnienia. Cóż zrobić, jeśli między dwojgiem ludzi rodzi się prawdziwa miłość, to chyba nie warto stawać im na drodze ku szczęściu. To tylko moje zdanie. Kiedyś było inne. Kiedyś było mi ciężko zrozumieć, że moja dziewczyna może być szczęśliwsza z kimś innym. Ale teraz patrzę na to inaczej.

  
czwartek, 03 lutego 2011, shadowman30

Polecane wpisy

Komentarze
2011/02/03 21:22:15
Dokladnie tak to widze jak napisales,ale niestety bardzo czesto dzieci stawiane sa na polu bitwy miedzy malzonkami. Podziwiam Cie za Twoja madrosc i czytam Cie bardzo chetnie.
-
2011/02/03 21:34:10
Dzieci nie da się oszukać. Nie da się wmówić im, że pod kołderką z pozorów schowana jest miłość. Ludziom wydaje się, że dążenie do własnego szczęścia nie jest w takiej sytuacji w porządku. A przecież tylko człowiek szczęśliwy, może otoczyć drugiego prawdziwą troską i miłością. Dzieci rozumieją więcej niż wydaje się ich rodzicom.
Ja też nie mam dzieci, ale byłam dzieckiem, poza tym obserwuję i słucham.
-
2011/02/04 06:26:12
w pełni popieram :) nic na siłę :) w życiu, w małżeństwie, w związku najważniejsza jest miłość i przyjaźń względem siebie. Nie da się żyć i być z kimś udając - nawet dla tak zwanego dobra naszych dzieci...bzdura.
-
2011/02/04 07:52:29
Pięknie i mądrze napisane,gdyby więcej z nas miało takie poglądy o ile nasze życie byłoby prostsze....ja mam dzieci i właśnie znajduje się przed takim dylematem...co zrobić???odejść i być szczęśliwą w pojedynkę z moimi dzieciakami czy tkwić nadal w tym zakłamaniu....ech życie nie jest proste......i mało ludzi życzliwych...
-
2011/02/04 08:43:36
Bardzo trudnego tematu się podjęłaś. Z pewnością trudniej jest odejść , gdy są dzieci.Tylko, że dzieci dorosną wyfruną z domu i co wtedy, co dalej? Uwierz mi jak ciężko wybierać między matczynym obowiązkiem wobec dzieci a wielką miłością.
-
getpink
2011/02/04 15:05:15
Jestem po rozwodzie, zgadzam się z tym, co piszesz-- choć u nas nie było tej trzeciej ani tego trzeciego.
-
2011/02/04 15:48:08
bardzo mądry wpis:) pogratulować podejścia! Jestem w trakcie takich przeżyć o jakich piszesz. Oboje staramy się nie wciągać w to dziecka....ale uwierz nie da się, kiedy z zobowiązań ojca do zajmowania się dzieckiem kilka dni w miesiącu robi się ich 2 szt! i wiesz mimo swego szczęścia i spokoju, ze przyczyna ma imię i blond włosy! ;) nie ma zazdrości, nie ma złości , że ona jest, jest tylko gigantyczny żal , że ktoś odbiera czas , który miał być dla dziecka. Ja też układam swe życie ale dziecka nie odsuwam, bierze czynny udział we współtworzeniu naszego nowego świata....bo jest częścią mnie i umiem to rozgraniczyć. Ale cóż nauczyłam się , że u mnie obowiązuje cennik...mój cennik, i takie potknięcia kosztują i nauczyłam się być bezwzględna!
-
2011/02/04 17:02:28
Jakoś dzisiaj ludzie się szybko rozwodza, bo szczęście, bo miłość, bo kocham kogoś innego, inna. Jeśli tak, to po co przysięgi przed ołtarzem? Dlaczego nie wziać ślubu tylko cywilnego albo w ogóle żyć bez? Szczęście? A gdzie obowiazek i dotrzymanie przysięgi? Kiedy dwoje ludzi się rozchodzi, najbardziej cierpia dzieci. W każdym małżeństwie sa lepsze i gorsze lata, ale wszystko można przetrzymać, jeśli wzajemnie sobie ufamy i chcemy być razem. Poza tym, jeśli partnerka, partner raz zdradzi, to prawdo podobnie następna niby kochana osobę, też zdradzi, bo po jakimś czasie jej, jemu się znudzi i zechce czegoś nowego lub raczej, kogoś nowego. Nie chciałabym być w zwiazku z żonatym mężczyzna, bo wiedziałabym, że na razie cierpi jego żona i dzieci, ale za jakiś czas to cierpienie dotknie mnie.
Pozdrawiam.
Belita
-
2011/02/04 18:50:34
oczywiście, że bycie z kimś na siłę albo "bo to, bo tamto" nie ma sensu. sama dawno, bardzo dawno temu widziałam jak szarpią się moi rodzice dla "dobra" dzieci aby być razem. koszmar. więcej było chwil ,których nie chcę pamiętać. oddech pojawił się dopiero wtedy gdy się rozeszli.
gorzej jeśli jedna strona chce odejść a druga jej na to nie pozwala mimo iż doskonale zdaje sobie sprawę, że już nic nie da się posklejać. to dopiero jest dramat.
poza tym jeśli nie znalazło się nigdy w danej sytuacji lepiej nie oceniać i nie gdybać. nigdy do końca nie możemy być pewni swoich własnych zachowań. dopiero konkretne momenty nas sprawdzają.
pozdrawiam.
-
2011/02/04 21:12:49
zgadzam się z Belitą. Teraz rozwód tak łatwo sobie wytłumaczyć.... Ze zdradzającą osobą jest jak z alkoholikiem, z tego się "nie wychodzi".... ale oczywiście daleka jestem od oceniania kogokolwiek bo, tak jak pisze Niewymyślona, życie samo weryfikuje w praktyce poglądy każdego z nas:)
Pozdrowienia dla autora bloga, który podrzuca temat a później sam nie bierze udziału w dyskusji;)
-
getpink
2011/02/04 22:09:25
Rozwód rozwodowi nierówny...
-
2011/02/05 13:48:11
Słowa...
O wszystkim pięknie się mówi,a w życiu bywa różnie,nie zawsze tak jakbyśmy do końca chcieli postapić zgodnie ze swoim sumieniem.
pozdrawiam:)
-
koziolek_matolek_1234
2011/02/05 14:42:47

Moja żona mówi, że jeżeli bym spotkał "drugą", to wydłubie jej oczy, a potem zabije, następnie mnie i siebie na końcu. Zazdrosna jest zołza a jak bardzo, widzę po teściu: sam nie "zje" ;) a drugiemu nie da.

Mam nadzieję, że nie trzeba będzie nigdy wybierać. Na razie to ta jedyna i tak od 12 lat...

Pozdr.,

Koziołek


GEJOWSKIE MURZYŃSKIE PORNO

-
2011/02/05 20:33:55
wiesz ja kiedyś też byłam taka - bardzo radykalna, że żonaci mężczyźni są zakazani, że kobiety rozbijające małżeństwa to dziwki. Ale z wiekiem, że mądrością i doświadczeniem wiem, że w życiu nic nie jest białe albo czarne. Jest mnóstwo odcieni szarości.
A muzycznie.. bardzo jesteśmy widzę do siebie podobni.
-
2011/02/06 20:51:54
@ od jutra ideal

Dobrze to ujelas,podoba mi sie Twoja wypowiedz. Niby sie mowi :kocham albo nienawidze ale pomiedzy tymi uczuciami jest jeszcze wiele innych odzwierciedlajace mysli czlowieka.
-
2011/02/06 20:53:57
@ koziolek matolek 1234

z Twoja zona wszystko w porzadku ;0) to bardzo zdrowa reakcja kobiety. Pozdrawiam
-
2011/02/07 19:16:36
jeśli ta muzyka opisuje piękno twojej duszy i umysłu to ....jestem twoją fanką :)
-
2011/02/07 20:00:14
Dzięki martitka2707 :)
-
2011/02/08 06:33:07
nie dziękuj :) tylko daj upust swej duszy i potokowi słów :) lubię czasem poprowadzić dialog i chciałabym móc potoczyć go z kimś tak wartościowym jak ty :) szczęścia *
-
2011/02/09 00:49:23
Też pozwoliłam odejść mojej miłości. Niech będzie szczęśliwy, bo na to każdy zasługuje. Pozdrawiam Cie serdecznie. Trzymaj sie :)
-
2011/02/09 07:51:50
w istocie poruszylś wazny temat , a mało tego sam wspiąles sie na wyzyny duchowości i poza wlasne ego. Niewielu ludzi to potrafi. Ludzie myslacy inaczej powołuja sie własnie na dzieci traktując ich jak kartę przetargowa albo na przysiege malżeńska, co sprawia, że z milości robią umowę cywilno/kościelno prawna. To ich wybor skoro tak chca. Fantazje sa ich ratunkiem i zachowuja sie , jak pies ogrodnika , a częśto potrafią wmowić, że jednak kochaja. Jezeli są w takim związku na ,, sile,, próbując dotrzymac powinności i obowiązow to ucża dzieci , że milośc boli , a potem nic dziwnego, że tyle malżeństw męczy sie ze soba. Bo skoro męczyli sie moi rodzice to widocznie tak ma byc. Porównanie alkoholika i zdradzajacego jest zwyklym uproszczeniem poniewaz trzeba odróznić, gdy ktoś zdradza dla ,, sportu,,, czy ktoś za poxno, będąc juz w zwiazku spotkał swoje lepsze szczęście i dlatego zdradzil.
-
2011/02/09 09:10:26
podoba mi się Twój blog i to, że będąc mężczyzną otwarcie piszesz o swoich uczuciach. pozdrawiam!
-
2011/02/09 21:20:52
Ja patrzę na sytuację jako trzeci bok trójkąta - zdrada jest sygnałem, że coś poważniejszego dzieje się w związku.
-
2011/02/10 09:55:49
no tak, bez trzeciego boku to zapewne nie jest trójkąt :):):)
-
2011/02/11 19:07:41
ode mnie dla ciebie :
Nic ci nie da moje imię,
Mam ich tyle ile twarzy.
Na ulicy mnie nie poznasz
Ale mogę ci się zdarzyć.
-
2011/02/11 23:03:52
:) Ciekawe... Mogę prosić o podpowiedź?
-
2011/02/14 19:03:05
CHCĘ BYĆ TWOJĄ WALENTYNKĄ :p
-
2011/02/14 21:44:13
a ja zostawie tylko slodkie pozdrowienia ;0)
J.
-
2011/02/15 21:35:50
Masz rację, jeśli kogoś kochamy to powinniśmy chcieć szczęścia tej osoby. Problem tkwi chyba w tym, że większość ludzi jest jednak egoistami, choć ciężko im się do tego przyznać, w związku z czym perspektywa, że ich obiekt miłości będzie osiągał szczęście z kimś innym niż oni sami, jest nie do przyjęcia.
-
2011/02/15 22:40:24
Moja cudowna płyt!!!! Upojenie - Kocham kocham kocham